Wschodnia flanka NATO solidarna przed szczytem w Ankarze
W Gdańsku, przy okazji Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy, odbyło się spotkanie przywódców państw wschodniej flanki NATO. W rozmowach wzięli udział liderzy Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii, Szwecji i Rumunii, a także przewodnicząca Komisji Europejskiej. Państwa regionu mogą być zaniepokojone amerykańskimi zapowiedziami ograniczenia obecności wojskowej w Europie. Współpraca transatlantycka będzie jednym z tematów szczytu NATO, który odbędzie się 7–8 lipca w stolicy Turcji.
spinner.loading
spinner.loading
Solidarna wschodnia flanka
Relacje z USA znalazły się wśród kwestii poruszonych przez prezydentów i premierów państw wschodniej flanki NATO podczas spotkania, które odbyło się 25 czerwca w Dworze Artusa.
– Podzielamy wszyscy pogląd, że więzi transatlantyckie, współpraca obronna, możliwie bliska ze Stanami Zjednoczonymi, to jest coś, co wymaga stałej aktywności i takiej naszej czułości wręcz, tak aby nie ucierpiały wskutek różnych politycznych turbulencji. I takie stanowisko będziemy też prezentowali w Ankarze – przekazał premier Polski Donald Tusk.
Szef rządu w Warszawie zauważył, że państwa wschodniej flanki NATO należą do krajów wiodących pod względem nakładów na obronność. W 2025 roku Polska była pod tym względem liderem, przeznaczając na obronność ponad 4 proc. swojego PKB. Tusk zapowiedział, że Polska zamierza zwiększyć te wydatki nawet do 7 proc. PKB. Zbyt małe nakłady na bezpieczeństwo to jeden z powodów, dla których Waszyngton krytykuje sojuszników.
– Silna flanka wschodnia to silna Europa – podkreślał Gitanas Nausėda. Prezydent Litwy zaznaczył, że wszyscy liderzy Sojuszu powinni mówić jednym głosem w sprawie art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, który przewiduje udzielenie pomocy w razie ataku na jednego z sojuszników. Przywódca Rumunii zaapelował o zachowanie jedności i zwrócił uwagę na agresywne działania Rosji wobec państw wschodniej flanki NATO.
Efektem spotkania w Gdańsku jest Deklaracja Gdańska, w której zaznaczono, że Rosja pozostaje największym bezpośrednim i długoterminowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa, pokoju i stabilności obszaru euroatlantyckiego.
Trump krytykuje Sojusz
Dzień wcześniej premier Donald Tusk spotkał się w Berlinie z liderami państw grupy E5, w której skład oprócz Polski wchodzą Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Włochy. Celem tych rozmów również było skoordynowanie stanowisk przed szczytem w Ankarze. Kanclerz Friedrich Merz przekazał, że grupa ma pięć przesłań na obrady w Turcji. Chodzi między innymi o poparcie dla NATO i współpracę ze Stanami Zjednoczonymi.
Tego samego dnia w Waszyngtonie sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte rozmawiał z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Amerykański przywódca wprost wyraził niezadowolenie z NATO, które, jego zdaniem, nie pomogło Stanom Zjednoczonym i Izraelowi w wojnie z Iranem. Zapowiedział, że pojedzie na szczyt NATO tylko z szacunku dla prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Od sojuszników Trump zażądał lojalności. Rutte wcześniej bronił Sojuszu w Fox News, zwracając uwagę, że kolejne kraje NATO udostępniały Amerykanom swoje bazy.
Wcześniej USA zapowiedziały przegląd swoich sił w Europie. Równocześnie Trump zapowiedział, że wyśle do Polski dodatkowych pięć tysięcy żołnierzy. Ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker zastrzegł jednak, że szczegóły tej decyzji nie zostały jeszcze ustalone.
Szacuje się, że stała amerykańska baza w Polsce wiązałaby się z koniecznością stworzenia infrastruktury dla 25 tys. osób. W radiu TOK FM wiceminister obrony Paweł Zalewski przekazał, że stała baza wojsk amerykańskich w Polsce może kosztować nawet kilkanaście miliardów złotych. Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie „Super Expressu” wynika, że 71 proc. Polaków popiera utworzenie stałej bazy USA nad Wisłą.