W Polsce węgierskie wybory dzielą prezydenta i rząd

Proamerykański prezydent Polski Karol Nawrocki odwiedzi dzisiaj Budapeszt z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Spotka się tam z premierem Viktorem Orbanem. To faktyczny wyraz poparcia przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Z kolei proeuropejski rząd Donalda Tuska ostro ściera się z przedstawicielami władz w Budapeszcie, które zostały oskarżone o dzielenie się informacjami z Rosjanami.

spinner.loading

spinner.loading

Prorosyjskie Węgry

Budapeszt to obecnie najbardziej prorosyjska stolica w Unii Europejskiej. Węgierski rząd blokuje pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro i nie zgadza się na 20. pakiet sankcji na Rosję. Tak Viktor Orban chce zmusić Kijów do jak najszybszego wznowienia przesyłu rosyjskiej ropy rurociągiem "Przyjaźń", który został zniszczony w styczniu przez Moskwę.

W czasie kampanii wyborczej Fidesz wykorzystuje antyukraińską i antyunijną narrację. Robi to, mimo że Bruksela stara się zadowolić Budapeszt. UE przygotowała plan wznowienia ropy, Ukraina się na niego zgodziła. Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że ropa mogłaby popłynąć za miesiąca-półtora. Ale Orban podczas zeszłotygodniowego szczytu w Brukseli przekazał, że jakiekolwiek proukraińskie decyzje mogą zostać podjęte tylko wtedy, gdy do jego kraju znowu zacznie płynąć rosyjska ropa, z której Putin finansuje wojnę w Ukrainie.

Skrajna prawica za Orbanem

Orbana dotychczas wsparli premier Izraela Binjamin Netanjahu oraz prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. 

- Ma moje całkowicie wsparcie. Premier jest silnym liderem, który pokazał całemu światu, co można osiągnąć, gdy chroni się swoich granic, kultury, dziedzictwa, suwerenności i wartości. To wspaniały gość, to zaszczyt móc go popierać. Zrobiłem to też ostatnio i wygrał - przekazał Trump w nagraniu dla węgierskiej edycji CPAC, Konferencji Konserwatywnej Akcji Politycznej. W sobotę to coroczne wydarzenie amerykańskich konserwatystów już po raz piąty odbyło się w Budaepszcie. Do stolicy Węgier przyjechał m.in. były prawicowy premier Polski Mateusz Morawiecki. Przed wyborami ma się tam pojawić wiceprezydent USA J. D. Vance.

Dzisiaj w Budapeszcie pokaże się szereg innych polityków wspierających Orbana w jego staraniach o kolejne wyborcze zwycięstwo. Odbędzie się tam tak zwane Wielkie Zgromadzenie Patriotów dla Europy, skrajnie prawicowej grupy w Parlamencie Europejskim. Oprócz Orbana w spotkaniu wezmą udział politycy przejawiający w przeszłości prorosyjskie sympatie, między innymi Marine Le Pen z francuskiego Zjednoczenia Narodowego, wicepremier Włoch Matteo Salvini czy szef Austriackiej Partii Wolności Herbert Kickl. 

Tusk kontra Szijjarto

Amerykański "The Washington Post" donosi, że szef dyplomacji Węgier Peter Szijjarto na bieżąco dzielił się ustaleniami ze spotkań unijnych ze swoich rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem. Szijjarto temu zaprzecza, a rząd w Budapeszcie w odpowiedzi na te informacje oskarżył dziennikarza Szabolcs Panyiego o pomoc w podsłuchiwaniu szefa MSZ-u. Miał on rzekomo udostępnić numer telefonu Szijjarto służbom spejcalnym innego kraju UE, aby umożliwić jego podsłuchiwanie.

Były minister spraw zagranicznych Litwy Gabrielius Landsbergis przekazał, że już w 2024 roku ostrzegano go, by nie dzielił się wszystkimi informacjami, gdy w tym samym pomieszczeniu przebywa Szijjarto. W podobnym tonie wypowiedział się premier Polski Donald Tusk:

- Wiadomość, że ludzie Orbana informują Moskwę o posiedzeniach Rady UE ze szczegółami, nie powinna nikogo dziwić - napisał Tusk na swoim koncie w mediach społecznościowych. - Od dawna mamy co do tego podejrzenia. To jeden z powodów, dla których zabieram głos tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne i mówię tylko tyle, ile potrzeba - dodawał.

Szijjarto w odpowiedzi oskarżył szefa polskiego rządu o szerzenie kłamstw i zachęcał go, by przyjechał do Budapesztu, by wesprzeć opozycję, co - jak uważa minister spraw zagranicznych Węgier - ostatnio pomogło Fidesowi.

W przeciwieństwie do Orbana lider opozycyjnej Tiszy Peter Magyar nie ściąga do kraju wspierających go zagranicznych polityków. Sondaże wskazują, że to Magyar wygra głosowanie. Zwycięstwo Tiszy oznaczałoby, że Viktor Orban pożegna się z władzą, którą sprawuje na Węgrzech nieprzerwanie od 2010 roku. Orban jest najdłużej urzędującym szefem rządu w historii Węgier.

Thomas Orchowski