Polski rząd za Magyarem, prezydent i PiS za Orbanem

Polski rząd liczy na zwycięstwo lidera Tiszy Petera Magyara, choć bardziej niż na jego wspieraniu koncentruje się na atakach na Viktora Orbana. Z kolei lider opozycyjnego, konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński poparł przywódcę Fideszu, mimo że na jaw wychodzą kolejne doniesienia o prorosyjskich działaniach Budapesztu. Pod koniec marca w w stolicy Węgier był prawicowy prezydent Karol Nawrocki.

spinner.loading

spinner.loading

Kampania na Węgrzech, a polska polityka

Polscy politycy wykorzystują kampanię na Węgrzech do wzajemnych ataków. Premier Donald Tusk zwrócił się do prezydenta Nawrockiego i Jarosława Kaczyńskiego z pytaniem, czy po doniesieniach Bloomberga nadal popierają Orbana. Agencja przekazała, że Orban zapewnił w październiku przywódcę Rosji, że jest do jego dyspozycji w każdej sprawie. 

Na wpis szefa polskiego rządu w mediach społecznościowych już po raz kolejny zareagował Orban. „Drogi Donaldzie Tusku. To prawda. Rozmawiałem z prezydentem Putinem o zakończeniu wojny i zorganizowaniu szczytu pokojowego USA-Rosja w Budapeszcie” - napisał. „Co zrobiłeś dla pokoju?” - zwrócił się do Tuska szef węgierskiego rządu.

Pod koniec marca w wywiadzie dla prorządowego węgierskiego tygodnika "Mandiner Jarosław Kaczyński ocenił, że "wygrana Fideszu i Viktora Orbana byłaby bardzo ważna dla Węgier, ale i dla Europy. Wpisałaby się w przewidywany przez niektórych cykl wydarzeń, wielką zmianę, razem z naszym powrotem do władzy w Polsce i wygraną prawicy we Francji". 

Skrytykował to szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Według niego promując Orbana Kaczyński podejmuje działania niezgodne z polskim interesem narodowym. Sikorski twierdzi, że szef węgierskiego rządu to "najbardziej skorumpowany i najbardziej prorosyjski polityk w Europie".

Prawicowa międzynarodówka wspiera Orbana

Orban podczas kampanii skupił się na retoryce antyukraińskiej i antyunijnej. Na ulicach Budapesztu widać billboardy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim i podpisem „niech on nie śmieje się ostatni”. Równocześnie Orban przedstawia się jako „bezpieczny wybór”. Bo Magyar i Unia Europejska rzekomo oznaczają wojnę, a on — Orban — to pokój z Rosją. 

W ostatnim czasie pojawił się szereg doniesień o tym, jak Moskwa stara się wspierać Orbana. Kreml miałmiędzy innymi wysłać do Budapesztu swoich agentów, żeby pomogli liderowi Fideszu. Podobno Rosjanie zaproponowali nawet zainscenizowanie zamachu na Orbana, co odwróciłoby uwagę społeczeństwa od rosnących cen.

Na kilka dni przed wyborami do Budapesztu przyleciał wiceprezydent USA J. D. Vance. Wychwalał tam Orbana, podczas spotkania ze zwolennikami Fideszu połączył się przez telefon z Donaldem Trumpem. Prezydent USA stwierdził, że "kocha Węgry i kocha Viktora". Wcześniej Orbana poparli między innymi liderzy skrajnej prawicy z Francji, Włoch, Holandii czy Austrii. Zrobił to również premier Izraela Benjamin Netanjahu.

Komentując wizytę Vance'a lider opozycyjnej Tiszy Peter Magyar podkreślił, że żadne państwo nie może ingerować w węgierskie wybory. Jego samego zagraniczni liderzy nie popierają tak otwarcie. Sam tego nie chce, najprawdopodobniej po to, żeby nie dawać Orbanowi argumentów do ataków. Magyar odmawia także wywiadów zagranicznym mediom.

Wybory na Węgrzech odbędą się w niedzielę 12 kwietnia. Niezależne sondaże dają kilkunastoprocentową przewagę opozycji. Według ośrodków związanych z władzą Fidesz wygrywa z Tiszą o kilka procent. Viktor Orban rządzi Węgrami od 2010 roku. Od tego czasu tak zmienił system wyborczy, że faworyzuje on jego ugrupowanie.