Premier Tusk twierdzi, że były wiceminister rządu PiS uciekł do prorosyjskiego Naddniestrza

spinner.loading

spinner.loading

Szef polskiego rządu Donald Tusk poinformował, że były wiceminister sprawiedliwości i poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Romanowski na 99 procent przebywa w Naddniestrzu. To separatystyczny, prorosyjski region, który zgodnie z prawem międzynarodowym jest częścią Mołdawii. Prokuratura zarzuca Romanowskiemu między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów.

Romanowski uciekł z Węgier

Pod koniec 2024 roku warszawski sąd, na wniosek prokuratury, wydał za Marcinem Romanowskim Europejski Nakaz Aresztowania. Tego samego dnia poinformowano o ochronie, której udzielił mu węgierski rząd premiera Viktora Orbana. Po przegranej w wyborach Fideszu i zwycięstwie prozachodniej Tiszy, Budapeszt cofnął Romanowskiemu status uchodźcy. Od tego czasu miejsce jego pobytu pozostawało nieznane.

W zeszłym tygodniu do warszawskiego sądu wpłynął wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Z koperty i pisma wynikało, że przesyłka w tej sprawie została nadana w Tyraspolu na terenie Naddniestrza. Szef polskiego rządu przekazał, że służby innych państw z regionu, z którymi Polska współpracuje, potwierdziły informacje, że Romanowski niemal na pewno znajduje się w samozwańczej republice.

W skierowanym do sądu stanowisku prokuratura przekazała, że nie ma podstaw do uwzględnienia wniosku Romanowskiego o wydanie listu żelaznego, który gwarantuje jego posiadaczowi nietykalność. Prokurator zwrócił się do mołdawskiej prokuratury o międzynarodową pomoc prawną, by ustalić, czy Romanowski rzeczywiście przebywa w Tyraspolu.

Według prokuratury Romanowski między innymi ustawiał konkursy na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Miał wskazywać podległym pracownikom podmioty, które powinny wygrać konkursy na dotacje z funduszu, którego celem jest na przykład wspieranie ofiar przestępstw i świadków, ułatwianie powrotu do społeczeństwa osobom po odbyciu kary więzienia oraz walka z przestępczością.

Romanowski osamotniony

Były szef rządu PiS Mateusz Morawiecki skrytykował decyzję Romanowskiego o wyjeździe do Naddniestrza.

– Nie ma dla mnie żadnego usprawiedliwienia dla kogoś, kto pojechał na terytorium de facto kontrolowane przez ludzi Władimira Putina – podkreślał Morawiecki. – Jeżeli to jest prawda, jest to całkowicie naganne i w żadnym aspekcie nie pochwalam tego typu działania – przekazał były premier, który skonfliktował się ostatnio z PiS-em i założył stowarzyszenie Rozwój Plus.

W czasie rządów PiS-u środowisko Morawieckiego rywalizowało z ludźmi byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który też uciekł z Polski do Węgier, a obecnie przebywa w Stanach Zjednoczonych. Romanowski wchodził w skład tej drugiej grupy. Ale nawet osoby z nią związane przyznają dzisiaj, że gdyby ta informacja okazała się prawdziwa, byłoby to złe.

– Chyba nie trzeba tu komentarzy – mówił premier Donald Tusk, ogłaszając, że Romanowski jest w Naddniestrzu. – Sam ten fakt wystarczy za cały komentarz na temat nie tylko pana Romanowskiego, ale całej formacji politycznej, która korzystała z takich ludzi, kryła i do dziś ich kryje – stwierdził szef polskiego rządu.

Naddniestrzańska Republika Mołdawska to wąski pas ziemi położony między Mołdawią a Ukrainą. Władze w Kiszyniowie nie kontrolują go od ponad trzech dekad. Eksperci zwracają uwagę, że Kreml wykorzystuje Naddniestrze jako narzędzie wpływu na Mołdawię. Ukraińcy informowali, że na terytorium nieuznawanej republiki znajduje się 2,5 tysiąca rosyjskich żołnierzy.

– Trzeba pamiętać, że Naddniestrze to teren pod kontrolą Rosji, rosyjskich służb – mówił w Polsat News minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. – Teren, gdzie standardy europejskiej praworządności, nakazy aresztowania, inne dokumenty w praktyce nie obowiązują – stwierdził. Zapowiedział jednak, że prokuratura i policja opracują scenariusz powrotu Romanowskiego do kraju.