Polska chce być częścią NATO Nuclear Sharing, ale bez głowic na swoim terytorium

Wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski po spotkaniu z podsekretarzem obrony USA Elbridge'em Colbym przekazał, że Polska chce być częścią nuklearnego odstraszania NATO, ale bez obecności głowic jądrowych na jej terytorium. Warszawa ma też prowadzić zaawansowane rozmowy z USA na temat utworzenia kilku stałych miejsc stacjonowania amerykańskich wojsk w Polsce. Reuters przekazał, że do 6 listopada Pentagon opracuje opcje dotyczące rozmieszczenia sił Stanów Zjednoczonych w Europie.

spinner.loading

spinner.loading

Bez broni jądrowej w Polsce

W Kwaterze Głównej NATO Zalewski został zapytany o to, czy przyszła obecność wojskowa USA w Polsce mogłaby obejmować zdolności nuklearne. Wprost stwierdził, że Warszawa nie chce mieć głowic jądrowych na swoim terytorium. Poinformował, że Polska otworzyła drzwi do udziału w nuklearnym odstraszaniu NATO bez składowania broni jądrowej w kraju. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził, że Warszawa jest niezmiennie zainteresowana udziałem w programie NATO Nuclear Sharing. Ma też prowadzić rozmowy na temat propozycji uczestnictwa w europejskim parasolu nuklearnym.

W marcu prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił, że w zaproponowanym przez Paryż rozszerzonym odstraszaniu zgodziło się wziąć udział osiem krajów. Oprócz Francji i Polski są to: Belgia, Dania, Grecja, Holandia, Szwecja i Wielka Brytania. Francja jest jedynym krajem Unii Europejskiej, który posiada własną broń atomową (w Europie mają ją jeszcze tylko Amerykanie, Brytyjczycy i Rosjanie). Portal Politico informował w kwietniu, że prezydent Macron rozmawiał z premierem Donaldem Tuskiem w Gdańsku o przeprowadzaniu wspólnych ćwiczeń nuklearnych w ramach starań o objęcie sojuszników francuskim parasolem nuklearnym.

Deklaracje rządu w Warszawie w sprawie braku głowic jądrowych na terytorium kraju krytykuje Pałac Prezydencki. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekazał, że Polska chce obecności broni atomowej na swoim terytorium, a wypowiedź Zalewskiego jest „kuriozalna i nie idzie w parze z polityką państwa”. Wiceszefa MON negatywnie ocenił również generał Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Według niego deklaracja Zalewskiego to błąd strategiczny, bo Putin powinien wiedzieć, że Polska może mieć taką broń na swoim terytorium. Z kolei Mariusz Błaszczak, były minister obrony narodowej w rządzie konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości, uznał, że "nie da się wiarygodnie deklarować wejścia Polski do Nuclear Sharing i jednocześnie z góry wykluczać obecności głowic — choćby czasowej".

Co z amerykańskimi bazami?

Wiceminister obrony narodowej wypowiedział się również w sprawie amerykańskich baz nad Wisłą. – Tak naprawdę mówimy o kilku bazach, o kilku miejscach stałego stacjonowania żołnierzy amerykańskich w Polsce – powiedział. Według Zalewskiego „amerykańska obecność w Polsce jest wyrazem amerykańskiego interesu”. – Amerykanie mają w Polsce tak ważne interesy, że chcą być tutaj na stałe – ocenił. Dodał przy tym, że nie należy skupiać się na potencjalnej liczbie żołnierzy, ale na jakości amerykańskiej obecności.

W maju prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przekazał, że Waszyngton wyśle do Polski 5 tysięcy dodatkowych żołnierzy. Wcześniej Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia kilku tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski. Zapowiedział też wycofanie 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec. Obecna administracja w Białym Domu chce ograniczenia amerykańskiej obecności w Europie. Do 6 listopada Pentagon ma opracować co najmniej cztery opcje dotyczące rozmieszczenia sił Stanów Zjednoczonych w Europie.

Obecnie w Polsce stacjonuje około 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy. W Europie większość wojskowych z USA przebywa w Niemczech. Według danych Departamentu Obrony pod koniec ubiegłego roku w kraju tym stacjonowało ponad 36 tysięcy żołnierzy w czynnej służbie. Obecnie w programie Nuclear Sharing uczestniczy sześć państw członkowskich NATO. Oprócz Niemiec są to Wielka Brytania, Włochy, Holandia, Belgia oraz Turcja. Szacuje się, że Amerykanie mają w tych państwach około stu głowic nuklearnych. Do Wielkiej Brytanii broń jądrowa USA miała wrócić w połowie lipca po ponad 15 latach.