Polacy za ograniczeniem systemu handlu emisjami ETS
Ponad połowa Polaków chce ograniczenia stosowania unijnego systemu handlu emisjami ETS -- wynika z sondażu SW Research przeprowadzonego na zlecenie „Dziennika Gazety Prawnej". Polacy opowiadają się za tym nawet za cenę potencjalnego zmniejszenia dostępu do wspólnotowych funduszy lub pojawieniu się barier w dostępie do unijnego rynku.
spinner.loading
spinner.loading
Polski rząd chce zmian
Podczas unijnego szczytu 19 marca Polska znalazła się wśród ponad dziesięciu państw, które zwróciły się o wprowadzenie zmian w systemie ETS. Oprócz Warszawy chciały tego między innymi Włochy, Austria, Belgia, Czechy, Węgry oraz Grecja. W efekcie tej presji we wnioskach szczytu znalazło się wezwanie do przedstawienia konkretnych działań na rzecz obniżenia cen energii elektrycznej.
„Polska ma otrzymać pomoc finansową z mechanizmu ETS, w którym środki z części uprawnień do emisji zostaną przekazane mniej zamożnym państwom, najbardziej obciążonym kosztami energii” -- mówił premier Donald Tusk po posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli.
Polska Agencja Prasowa donosi, że pierwszego kwietnia Komisja ma zaproponować zmiany w systemie ETS. Wśród nich wymienia dostępność darmowych uprawnień i uwolnienie dodatkowych pozwoleń na sprzedaż. Zmiany ma ogłosić komisarz do spraw klimatu Wopke Hoekstra. PAP zastrzega jednak, że przed tym propozycja musi uzyskać finalną zgodę wszystkich komisarzy.
ETS -- temat polityczny
Mimo działań rządu Donalda Tuska zmierzających do wprowadzenia w nim zmian na forum unijnym, opozycja domaga się bardziej radykalnych decyzji. Kandydat prawicowego Prawa i Sprawiedliwości na premiera Przemysław Czarnek chce, by Polska wyszła z systemu ETS. Według niego pozwoli to Polakom zaoszczędzić na rachunkach nawet kilkadziesiąt procent.
W Polsce uprawnienia na emisję odpowiadają za blisko jedną czwartą rachunków za prąd.
Podobnego zdania co Czarnek jest popierany przez PiS Karol Nawrocki. Polski prezydent uważa, że cała Unia Europejska powinna zrezygnować z systemu handlu emisjami. Bo ma on prowadzić nie tylko do wysokich rachunków, ale też hamować rozwój gospodarczy Polski i całej wspólnoty.
Nawrockiego poparł premier Węgier Viktor Orban, który do polskiego przywódcy wysłał w tej sprawie list. Szef rządu w Budapeszcie ostrzegł przed zagrożeniem, jakim ma być "deindustrializacja" w Unii. A to -- uważa Orban -- zmusza europejskich konsumentów do kupowania produktów spoza Europy, co nie tworzy miejsc pracy i nie stymuluje wzrostu lokalnej gospodarki.
ETS ma na celu ograniczenie emisji dwutlenku węgla w przemyśle. System zobowiązuje firmy do posiadania pozwolenia na każdą tonę emitowanego CO2. Muszą one kupować pozwolenia za pośrednictwem aukcji. To pierwszy i największy na świecie rynek uprawnień do emisji. Reguluje około czterdziestu procent całkowitej emisji gazów cieplarnianych w UE.
Thomas Orchowski