Doradca prawicowego prezydenta Polski weźmie udział w posiedzeniu Rady Pokoju

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ma wziąć udział jako obserwator w dzisiejszym posiedzeniu inauguracyjnym Rady Pokoju. Jej stworzenie zaproponował Donald Trump w celu nadzorowania drugiej fazy planu pokojowego dotyczącego Gazy. Obejmuje ona demilitaryzację i odbudowę strefy, w której ponad dwa lata temu Izrael rozpoczął brutalną operację wymierzoną w Hamas.

spinner.loading

spinner.loading

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ma wziąć udział jako obserwator w dzisiejszym posiedzeniu inauguracyjnym Rady Pokoju. Jej stworzenie zaproponował Donald Trump w celu nadzorowania drugiej fazy planu pokojowego dotyczącego Gazy. Obejmuje ona demilitaryzację i odbudowę strefy, w której ponad dwa lata temu Izrael rozpoczął brutalną operację wymierzoną w Hamas.

Udział w obradach Rady Pokoju potwierdziło ponad dwadzieścia państw. Spośród krajów Unii Europejskiej będą tam Bułgaria oraz Węgry. POLITICO wylicza, że jako obserwatorzy w posiedzeniu mogą też wziąć udział Cypryjczycy, Grecy, Włosi i Rumuni. Sama wspólnota wysłała na miejsce komisarz ds. regionu śródziemnomorskiego Dubvravkę Suicę. Wzbudziło to we wspólnocie duże kontrowersje. Przeciwko takiemu rozwiązaniu szczególnie głośno miały się sprzeciwiać Francja oraz Belgia. Zaproszenie do Waszyngtonu otrzymała także Ursula Von Der Leyen. Ale szefowa Komisji Europejskiej nie zdecydowała się na podróż do Waszyngtonu.

W Polsce udział w obradach Rady Pokoju stał się przedmiotem sporu między proamerykańskim, prawicowym prezydentem Karolem Nawrockim i proeuropejskim, liberalnym rządem Donalda Tuska. Premier Tusk przekazał, że Warszawa nie zamierza wysłać żołnierzy do Strefy Gazy i „nie jest zainteresowana współfinansowaniem przedsięwzięć deweloperskich na terenie Gazy". Szef polskiego rządu podkreślił jednak, że przedstawiciel Polski może uczestniczyć w obradach w charakterze obserwatora. Prezydent Karol Nawrocki stwierdził, że „premier nie będzie mówił prezydentowi Polski, gdzie może lecieć".

Inicjatywa powołania Rady Pokoju budzi duże obawy, że jest tworzona przez USA jako alternatywa wobec Organizacji Narodów Zjednoczonych. Przed obradami Rady Pokoju o Gazie rozmawiała oenzetowska Rada Bezpieczeństwa, która wezwała do trwałego rozejmu w Gazie i skrytykowała próby rozszerzenia kontroli nad Zachodnim Brzegiem przez Izraelczyków. Druga faza zawieszenia broni w Gazie weszła w życie w zeszłym miesiącu. Mimo to wciąż zabijani są tam ludzie. Według miejscowego resortu zdrowia kontrolowanego przez Hamas od początku rozejmu zginęło ponad 600 osób. Od wybuchu wojny Izraelczycy zabili w Gazie więcej niż 70 tysięcy ludzi.

Thomas Orchowski