Dlaczego Polski nie ma na rozmowach w Genewie? "Myślimy tylko o sobie"

- Polska jest z tyłu, w ogóle się nie liczymy. Mamy prezydencję w Unii Europejskiej, a nie ma nas w tej Genewie. To Niemcy wychodzą na lidera - mówił w TOK FM były szef MSZ Jacek Czaputowicz, komentując piątkowe rozmowy dotyczące bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.

W piątek w Genewie odbywają się ważne rozmowy ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii z szefem MSZ Iranu. Ich celem jest zapewnienie, że irański program nuklearny będzie wykorzystywany tylko do celów cywilnych. - Dobrze, że te rozmowy się odbywają. Jest to pewna szansa - również na ewentualne wyjście z sytuacji dla prezydenta Donalda Trumpa, gdyby nie decydował się na zaangażowanie militarne [w konflikt Izraela z Iranem] - mówił w "Poranku TOK FM" Jacek Czaputowicz. 

Były szef MSZ zwrócił jednak uwagę na nieobecność naszego kraju przy tym stole i w ogóle w dyskusji o sytuacji na Bliskim Wschodzie. - Polska jest z tyłu, w ogóle się nie liczymy. Mamy prezydencję w Unii Europejskiej, a nie ma nas w tej Genewie. To Niemcy wychodzą na lidera - powiedział gość Jacka Żakowskiego.

Dopytywany, dlaczego tak się dzieje, odparł, że Polska "myśli tylko o sobie" - o tym, jak obronić własne placówki dyplomatyczne czy ewakuować swoich obywateli. 

- Jesteśmy nierelewantni. Nawet w ogóle do tego nie aspirujemy - mówił dalej Czaputowicz. Pytany przez prowadzącego, czy powinniśmy być - biorąc pod uwagę, jaki mamy potencjał, chociażby w kwestii strategicznych technologii - odparł: "To jest bardzo dobra uwaga. Jesteśmy niesłychanie słabi". - Ale z drugiej strony mieliśmy podobny potencjał w czasie w pierwszej kadencji [Donalda Trumpa], a wtedy byliśmy rozgrywającym. Wiec sama dyplomacja też może coś zrobić - twierdził były szef MSZ.

Czaputowicz podkreślał, że nie krytykuje rządu za tak obraną ścieżkę. Jak mówił, "jest ona zgodna z oczekiwaniami społecznymi". Podkreślał też, że takie podejście widać również w innych sprawach dotyczących polityki zagranicznej. Wymienił tu brak chęci Polski do zaangażowania się w ewentualną misję w Ukrainie. - Jeżeli my nie widzimy sensu, nawet jeśli chodzi o Ukrainę, to jak mamy się odnosić do Iranu? - pytał gość TOK FM. - Nie mamy woli, nie mamy instrumentów ani chęci ryzyka. Myślimy tylko o sobie - powtórzył. 

Pytany przez prowadzącego, co Polska powinna zrobić - Czaputowicz mówił o wsparciu Unii Europejskiej, w tym Niemiec. Zwrócił uwagę, że w naszym kraju nastroje wobec Niemców są bardzo niedobre. Gdy red. Żakowski przypomniał, że to PiS (z ramienia którego ministrem był Czaputowicz) jest mistrzem w tej dziedzinie - gość TOK FM odparł dyplomatycznie: "Nie mówię nie. Ale politykę zagraniczną prowadzi rząd, a nie opozycja. Ja oceniam działania rządu".

- Powinniśmy mieć dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi i ułożyć wewnętrzne relacje z nowo wybranym prezydentem i rządem, jeśli chodzi o naszą dyplomację czy mianowanie ambasadorowo. To jest pewne wyzwanie. My musimy mieć instrumenty. A jeśli nie mamy nawet ambasadorów, to nasza rola spada - argumentował gość "Poranka TOK FM". 

oprac. Karolina Wiśniewska / TOK FM